strona główna > żywe krajobrazy > miejsca pamięci
Gmina Długołęka
2007-11-08

Cmentarz w Kiełczowie

 

Dawny cmentarz protestantów i nowy cmentarz katolików.
Parafia protestancka w Kiełczowie (Gross Weigelsdorf) w czasach niemieckich obejmowała następujące miejscowości: Śliwice (Schleibitz) , Piecowice (Dörndorf) , Pietrzykowice (Klein – Peterwitz) , Brzezia Łąka (Kunersdorf) , Kiełczówek  (Klein-Weigelsdorf ), Wilczyce (Wildschütz), Zgorzelisko (Görlitz), Kamień (Stein) i Mirków (Mirkau)   . Miała też zadbany cmentarz, ogrodzony murem z cegły. W nim znajdowała się dosyć duża kaplica z cegły. Była na nim osiągalna również woda czerpana z ręcznej pompy. Środkiem cmentarza biegła aleja obsadzona drzewami lipy i buku. Przy murze południowym była kwatera dla zasłużonych i możnych z tablicami marmurami; były one umieszczone w gotyckich wzniesieniach ze specjalnej czerwonej cegły. Całość tej kwatery była otoczona niskim ogrodzeniem z ręcznie kutych i ozdabianych żelaznych elementów. z ręcznie kutych i ozdabianych żelaznych elementów. 
 
Gdy w 1945 roku przybyła na te tereny ludność polska, powstał projekt zorganizowania nowego „polskiego” cmentarza. Pewnym problemem był fakt pochówku na tym cmentarzu kilku zmarłych osadników polskich. Z czasem przeważył jednak pogląd, aby od strony zachodniej dawnego „niemieckiego” cmentarza grzebać zmarłych Polaków. Na tym terenie postawiono duży krzyż, o który postarał się Kazimierz Siry z Kiełczowa. Nieco później teren nowego cmentarza ogrodzono siatką.
Od chwili ”erygowania” nowego polskiego cmentarza w 1946 roku – los dawnego ”niemieckiego” cmentarza został przesądzony. Najpierw rozebrano na nim kaplicę ( pozostały tylko boczne mury) następnie zdemolowano pompę, a studnie zasypano. Z grobów niemieckich zaczęto wywozić marmurowe pomniki. Wyszabrowano prawie wszystko.
W latach 50-tych władze niemieckie zażądały odnowienia cmentarza i opłaciły wszelkie koszty. Cmentarz odnowiono jednak szybko ponownie stał się łupem złodziei. Stary cmentarz stał się miejscem chuligaństwa, pijaństwa i wysypiskiem śmieci.
Nowomianowany proboszcz kiełczowski pod koniec lat siedemdziesiątych ( XX w.) położył kres profanacji dawnego cmentarza. Jego inicjatywę wsparła rada Parafialna. Zapadła bowiem decyzja, aby połączyć dwa cmentarze. W tym celu wyburzono mur dzielący dawny i nowy cmentarz. Na starym cmentarzu uzupełniono mury wyszarpane zębem czasu i rękami chuliganów. Założono też nową potężną bramę, którą podarował parafii Zdzisław Leliglowicz z Wilczyc. Następnie doprowadzono obydwa cmentarze do schludności i porządku.
Mimo tych pozytywnych innowacji parafianie trzymali się z dala od starego ”niemieckiego” cmentarza. Nie chcieli aby ich zmarli byli grzebani na starym cmentarzu. Ksiądz proboszcz nie przymuszał ich do tych pochowków. Przełom psychologicznego oporu do ”niemieckiego ” cmentarza wywołał fakt zamknięcia cmentarza na sąsiednim Psim Polu. Ludność tej dzielnicy Wrocławia - mająca za daleko na cmentarz Osobowicki czy na Grabiszynki – tu upatrzyła sobie miejsce spoczynku dla swoich najbliższych. Władze kiełczowskiej parafii na to się zgodziły i chętnie zezwalały grzebać umarłych na ” niemieckim” cmentarzu.
Zjednoczony cmentarz przyjął nazwę cmentarza parafialnego. W 1985 roku nie używano już określenia ”cmentarz niemiecki i polski”, lub ”stary i nowy”. Po prostu mówiono – cmentarz. Do takiego określenia przyczyniło się też przeniesienie krzyża z ”nowego” na środek połączonych cmentarzy. Krzyż ten nie tylko połączył, ale naznaczył jego centrum. Cały cmentarz obejmuje teren 1,56ha. Obecnie trwają prace nad nowym ogrodzeniem.
 
1. G.Hultsch, Das evangelische Schlesien , Verlag “Unser Weg” , Lubeck 1977, s. 129.

2007-11-07

Niewyjaśniona tajemnica polskiego grobu na starym przykaplicznym cmentarzu niemieckim w Węgrowie

 

Na skraju wsi Węgrów, na niewielkim wzniesieniu w lesie, w odległości 50 metrów od szkoły podstawowej, znajduje się stara kapliczka i groby poniemieckie mieszkańców wsi Węgrów. Z informacji uzyskanych od najstarszych mieszkańców wsi wynika, że znajdujący się tu grób żołnierza przez wiele lat po wojnie, był uznawany jako grób nieznanego żołnierza.

 

Grób żołnierza uznawanego przez wiele lat za nieznanego. Jego historia jest do końca nie wyjaśniona

 

Taka informacja była przekazywana jako obowiązek nie ujawniania prawdziwej historii z powodu sytuacji politycznej w naszym kraju. Ten młody człowiek zginął prawdopodobnie śmiercią tragiczną 1945 roku, jednak dokładne okoliczności jego śmierci nie są znane. Starsi mieszkańcy mówią, iż zginął on z rąk żołnierzy armii czerwonej, choć informacja o jego śmierci przekazywana była z ust do ust i dlatego też może ona mijać się z prawdą. Wiemy, że nazywał się on Józef Korzeniowski, urodził się 22 czerwca 1924 w Węgrowie koło Warszawy. Pytane osoby o tamte wydarzenia, że na krzyżu przy grobie zawieszona była czapka wojskowa. Od początku (1946 r.) o grób tego żołnierza dbają uczniowie z naszej szkoły. Chociaż w opisie tej historii jest jeszcze wiele niewiadomych, to mamy nadzieję, że kiedyś ktoś pozna prawdę o młodym człowieku, który zginął w naszej miejscowości.

(Informacje te zgromadziły i opracowały uczennice klasy V i VI Szkoły Podstawowej w Węgrowie wiosną 2007 roku: Aleksandra Kędziora, Agnieszka Śmiłowska, Magdalena Dulnik)

Ciekawi Świata z Węgrowa

© 2007 auch studio