2007-11-22OCALIĆ...
Wiersze i piosenki zebrane przez uczniów SP – klub poszukiwaczy „LOGOS” od najstarszych mieszkańców Długołęki podczas realizacji projektu „KRAJOBRAZY, CZYLI O KULTURZE I TOŻSAMOŚCI MIESZKAŃCÓW DŁUGOŁĘKI”
Piosenki można pogrupować na dożynkowe i inne. Są to piosenki, które najstarsi mieszkańcy „przywieźli” ze swoich miejscowości (patrz: wywiady). Piosenki te śpiewane były podczas spotkań sąsiedzkich w pierwszych latach po wojnie.
Dożynkowe śpiewane przez Koło Gospodyń Wiejskich z Długołęki podczas dożynek. Mieszkanki spotykały się na próbach przed dożynkami na miesiąc wcześniej.



Długołęka, 2007
O MÓJ ROZMARYNIE
O mój rozmarynie rozwijaj się
Wszyscy chcą być lepsi uciekają ze wsi
Ale ja nie.
Młodzi tylko patrzą jak ze wsi zwiać
Wieś im śmierdzi gnojem
Wieś ich straszy znojem
Nie chcą jej znać.
Wolą miejski beton i miejski gwar
Normowaną pracę, co miesięczną płacę
Swobodny czar.
A ja lubię rozgwar przedżniwnych pól
Gdy dojrzałe kłosy szumią pod niebiosy
Jak pszczeli ul.
A ja lubię spokój szerokich łąk
Południową ciszę, z której można słyszeć
Jak strzela pąk.
A ja lubię wierzby przesiany cień
W której jest najmilej odpocząć na chwilę
W upalny dzień.
Bo ja kocham swoją rodzinną wieś
Kolorowe drzewa ludzi którym śpiewam
Tą prostą pieśń.
JESTEM ŻNIWIARECZKA
Jestem żniwiareczka jestem sobie pani
Com przyniosła dzisiaj z pola
Oddaję wam w dani.
Plon przyniosłam z pola
Wzięłam go żniwiarzom
Aby oddać tutaj w ręce naszym gospodarzom.
Podwrocławskie pola piękna okolica
Rodzi się tu wiele zboża
Bogata pszenica.
A tu nasza ziemia, która nas żywiła
Wsialim ziarno w śląską ziemię
Ona obrodziła.
Urodziła zboża żyto i pszenicy
Aby dzisiaj tu nakarmić
Ludzi z okolicy.
Udarzył się nam plon
I złote ziarna w dom
Stodoły pełne są już zbóż
Żniwa skończone już.
WIENIEC ZE SZCZEREGO ZŁOTA
Otwieraj, otwieraj gospodarzu wrota
Niesiemy ci wieniec ze szczerego złota
Ze szczerego złota, z kłosa złocistego
W porę zebranego z pola rodzimego.
Nasze eskaery dobrze pracowały
Zboże wymłóciły, słomę powiązały.
Za to im składamy dziś serdeczne dzięki
Z okolic rolnicy i my z Długołęki.
Ten, kto nie pracuje na roli dla chleba
Nigdy nie zrozumie ile trudu trzeba.
SYNALEK
Czekał tata syna, gdy nadeszły żniwa.
Listy tata pisze, a syn się nie odzywa
Bierze tata kosę, osełkę i mamę
No i idą kosić w bardzo wczesny ranek
Skosił tato żyto (syna ani widu)
Skosił i pszenice.....
Czy syn nie ma wstydu?
Po skończonych żniwach, tata siadł na progu
Za dobry urodzaj podziękował Bogu
Aż tu nagle słyszy pracowity tata
Znajomy warkot.... tak, jak gdyby „Fiata”
To synek przyjechał! Skręcił na podwórze
Przyhamował ostro, sypnął w tatę kurzem
Przywitał się z tatą
I gadał godzinę
Jak to w mieście trudno wykarmić rodzinę...
Więc dał tata jabłek, ziemniaków i mąki
Dał ćwiartkę świniaka, dołożył wędzonki
I miodu dla wnuków, indyka, dwie kury
Synowej na kożuch dwie baranie skóry...
I tylko zapomniał (kto zechce uwierz)
Synowi dać kopa, tam gdzie się należy...
PLON NIESIEMY, PLON
Przynosimy plon w gospodarski dom
Żeby dobrze plonowało
Po sto korcy z kopy dało
Przynosimy plon w gospodarski dom
Gromadzimy plon w naszych ojców dom
Niech ojcowie wyjdą w pole
Oziminka już w stodole
Prowadzimy plon w naszych ojców dom
Prowadzimy plon w naszych ojców dom
Nie chwieje się i jareczka
Sprzątnęliśmy do ziarneczka
Prowadzimy plon w naszych ojców dom
Przynosimy plon w gospodarzów dom
Bodaj zdrowo plonowało
I tak roczek doczekało
Przynosimy plon w gospodarzów dom.
ŚWIĘTO ŻNIWIARZY
Żniwa się skończyły, zboże już sprzątnięto
Dzisiaj wszyscy chłopi obchodzą swe święto.
Zebrali się młodzi razem ze starszymi,
By się wspólnie cieszyć plonami żniwnymi.
Składamy wam plony matki i ojcowie
My młodzi żniwiarze – córki i synowie
Życzymy wam przy tym, byście długo żyli
Z nami pracowali, równo chleb dzielili
I my również z wami będziemy pracować
By Polskę wolną wzmacniać i budować
By w niej wychowywać pełnego człowieka,
Na którego dawno Polska czeka.
DOŻYNKI
A my ten wianeczek teraz ośpiewamy
Zanim w przodowników ręce go oddamy
Kalin, malina i róża we złocie
Przypatrzcie się ludzie tej naszej robocie
A w naszej robocie uroda i siła
Bo cała gromada ten wianek uwiła
A na naszych polach kąkolu nie było
Bo się wszystkie chwasty w porę wyplewiło
Potocz się wianeczku po calutkim świecie
Niech zboże wyrasta jak to piękne kwiecie
Potocz się wianeczku w cztery świata strony
Na szczęście, na zdrowie, na te bujne plony.
ZADAŁO BY SIĘ, ZDAŁO
Zdało by się, zdało poprawy nie mało
By się w naszych wioskach trochę lepiej działo
By się lepiej działo no i lepiej żyło
Gdyby tylu chłopów gorzałki nie piło
Lepiej by się działo, żyło kulturalniej
Gdyby znikły ze wsi bójki – naturalnie
Lepiej by się działo każdy z nas to powie
Gdyby mniej łaciny było w naszej mowie
Lepiej by się działo i żyło bogaciej
Gdyby częściej książka zagościła w chacie
Lepiej by się działo i na pewno żyło
Gdyby więcej ludzi do tego dążyło
Zdało by się zdało, by nasi rodzice
Pomogli nam młodym tworzyć nowe życie.
DOBROĆ CZŁOWIEKA
Błogosławiona dobroć człowieka
Niesie pokój ludziom w dom
W progu chaty na sierotę czeka
Nie da zginąć bólu łzom
Wyciągnijmy dłonie ku dobroci
Niech się dom nasz słoneczkiem ozłoci
Błogosławiona dobroć człowieka
Niesie pokój ludziom w dom
Pozdrawiamy cię ziemio rodzona
W majestacie rodnych sił
Pługiem się chcemy wedrzeć do łona
Do tętniących matki żył
Będziemy orać ojcowe ziemie
Wyorzemy życia tajemnice
Pozdrawiamy cię ziemio rodzona
W majestacie rodnych sił
Błogosławiony chleb ziemi czarnej
Wieczna miłość wieczny trud
Dar matczyny radosny, ofiarny
Z łona ziemi słońca płód
Sprawiedliwość niechaj chleb ten waży
Lud roboczy niechaj gospodarzy
DZIEWCZYNA NASZA
Wiejska dziewczyna w tym wiejskim stroju
Najładniej wygląda w świecie
Jako na miedzy ta róża polna
Jako to łąkowe kwiecie
Spódniczka na niej suto marszczona
Gorsecik wyszyty w kwiaty
Włosy w warkocze równo splecione
A w tych warkoczach bławaty
Jeszcze fartuszek w pasie związany
Chusteczka kraśna na głowie
Sznurek korali wokół szyi
A twarz pogodna i jasna
Bo babcia, matuś tak się nosiły
I ja też kocham te stroje
Te stroje wiejskie, proste i krasne
Jak proste jest serce moje.
TAM NAD WISŁY DOLINĄ
Tam nad Wisły doliną siedziała sobie dziewczyna
Była piękna jak różany kwiat
Kwiaty i róże zbierała sobie
Kwiaty i róże zbierała sobie
Wiła wianki i rzucała je do falującej wody
Wiła wianki i rzucała je do wody
A gdy ona te wianki wiła
Przyszedł do niej żołnierzyk młody
Luba, ach luba chodź ze mną w świat
Luba, ach luba chodź ze mną w świat
I udała się z niewiernym żołnierzykiem w świat daleki
I udała się z niewiernym w świat
Nie minęło więcej jak dziewięć miesięcy
Siedzi ona nad Wisłą i płacze
Luby, ach luby zdradziłeś mnie
Luby, ach luby zdradziłeś ty mnie
I z rozpaczy się rzuciła do tej falującej wody
I z rozpaczy się rzuciła do wody.
NIEDALEKO MŁYNA
Niedaleko młyna rośnie jarzębina
Spodobała mi się młynarzowa dziewczyna
Nie tak ta dziewczyna jak jej czarne oczy
Jak ja jej nie widzę, nie mogę spać w nocy
W lesie ona spała, w lesie nocowała
Rano raniusieńko przewozu szukała
Przewieź ty mnie przewieź przewoźniku młody
A ja ci zapłacę z tamtej strony wody
Przewoźnik przewozi, a dziewczyna płacze
O Boże mój Boże czym ja ci zapłacę
Talara rozmienić jest mi bardzo szkoda
Wianeczek utracić jestem jeszcze młoda
Nie miała dziewczyna czym za przewóz płacić
Musiała dziewczyna swój wianek utracić
Stała ona stał i rzewnie płakała
Bodaj bym ja bodaj przewozu nie miała
GDY PRZYSZŁA WIOSNA
Gdy przyszła wiosna piękna radosna
A za nią przyszedł przecudny maj
I tylko w górach śnieg biały został
A w sercu echo minionych lat
Niebieskie oczy twe
Kochane oczy twe
Stęsknione i rozmarzone
W dal zapatrzone niebieskie oczy twe
To co się w życiu niegdyś kochało
Dzisiaj po nocach się tylko śni
I tylko jedno nam pozostało
Miłe wspomnienie minionych dni.
BYWAJ DZIEWCZE ZDROWE
Bywaj dziewczę zdrowe
Ojczyzna mnie woła
Pójdę za kraj walczyć
Wśród rodaków koła
Choćby przyszło ścigać
Jak najdalej wroga
Nigdy nie zapomnę
Jak mi byłaś droga
Choćby przyszło zginąć
W ojczyzny potrzebie
Nie rozpaczaj dziewczę
Zobaczym się w niebie
Po cóż ta łza w oku
Po cóż serca bicie
Tobiem winien miłość
A ojczyźnie życie.
TAM ZA GÓRĄ
Tam za górą, tam za rzeką, hej
Gdzie się mgły po roli wleką, hej
Tam jest moja matka, siostra i mój brat
Tam jest ma ojczyzna, caluteńki świat.
Tam chodziłem ja do szkoły, hej
Tam spędzałem dni wesołe, hej
Tam poznałem dziewce osiemnaście lat
Ona mi zasłania caluteńki świat
Och jak tęskno na obczyźnie, wiesz
I za tobą i za krajem też
Jak długo będziemy jeszcze męczyć się
I kiedy znów będę mógł ja ujrzeć cię
A czy chcesz być moją żoną, hej
Ulubioną, wymarzoną, hej
Kiedy ty mi powiesz luby kocham cię
A ja ci odpowiem pobierzemy się.
ROSI DESZCZYK
Rosi deszczyk, rosi po gęstej leszczynie
Kochaj kawalerze szczerze ale nie zdradliwie
Jak ja ciebie kocham widzi Bóg na niebie
Jak te kłosy pragną rosy, tak ja pragnę ciebie.
Wczoraj z inną stałeś, z inną rozmawiałeś
Tam, gdzie siew mój ogród kończy ją pocałowałeś
Nie kłam luba, nie kłam bo z kolegą stałem
I z tej wielkiej przyjemności ją pocałowałem
Nie kła luby, nie kłam przed mymi oczami
Ty masz inną, ja innego do widzenia z nami.
WSZYSTKIE SIĘ POLA
Wszystkie się pola zazieleniły
Moja pszeniczka nie wschodzi
Miałam ja chłopca ulubionego
Ale on do mnie nie chodzi
Nie przyszedł do mnie
Bo nic ci po mnie
Bo nic robić nie mogę
Podźwigałam się szklanym dzbanuszkiem
Kiedym chodziła po wodę
Ja ci mówiłem, nie bierz po pełnym
Tylko po mniejszej połowie
Tyś nie słuchała po pełnym brała
Teraz narzekaj na siebie
Wzgardził mną ojciec, wzgardziła matka
Wzgardził mną cały niewinny świat
I ten kochanek com go kochała
I t4en kochanek co serce skradł
Albo mi grajcie, albo śpiewajcie
Albo mi życie odbierzcie
Niech się nie tuła, nie poniewiera
Biedna sierota na świecie
TAM KOŁO RZECZKI
Tam koło rzeczki, gdzie rwące wody
Zbierała Andzia czarne jagody
I przyszedł do niej leśniczy młody
Chciał jej odebrać czarne jagody
Andzia się prosi na rany Boga
Noc taka ciemna, daleka droga
Nie bój się Andziu dalekiej drogi
Mam ja konika na cztery nogi
Mam ja konika ostro kutego
Zawiozę Andzię do domu swego
Zawiozę Andzię na próg chateczki
I do ojczulka i do mateczki.
ZABRAŁEŚ SERCE MOJE
Na morzu burza hula i leje, leje deszcz
Tęsknota mnie otula i ciebie miły mi brak
Zabrałeś serce moje
Zabrałeś moje sny
I tylko pozostały te łzy, gorące łzy
Tak chciałabym być z tobą, całować usta twe
Ty przecież mnie kochałeś, a dzisiaj nie kochasz mnie
Zabrałeś serce moje
Zabrałeś moje sny
I tylko pozostały te łzy, gorące łzy
Kochali się przez lata i szczęście było wśród nich
Lecz morze go zabrało, pozostał smutek i łzy
Zabrałeś serce moje
Zabrałeś moje sny
I tylko pozostały te łzy, gorące łzy.
GDZIE SIĘ PODZIAŁY
Gdzie się podziały te cudne wieczory
I te prześliczne poranki
Com się nachodził wieczór z wieczora
Do swojej lubej kochanki
Ona mi dała koszyczek malin
A ja jej róży na wianek
Ona mi rzekła z całego serca
Tyś mój najmilszy kochanek
Żegnam cię, żegnam moja najmilsza
Bo już do ciebie nie wrócę
Przy pożegnaniu łzy mi popłyną
Jeszcze ci piosnkę zanucę
Zanucę piosnkę i spojrzę raz jeszcze
W twoje oczęta łaskawie
Bo moje serce mówi i szepce
Żem dostał Sybir na zawsze
SZŁA DZIEWCZYNA
Szła dziewczyna koło młyna
Robić się jej nie chce
I spogląda na słoneczko
Jak wysoko jeszcze
Zaprzęgajcie siwe konie
Zaprzęgajcie gniade
Niech ja dzisiaj też dogonię
Swoje lata młode
I dognała, dopędziła
Na klonowym moście
Wróćcie, wróćcie się wracajcie
Chociaż do mnie w goście
Już nie wrócą młode lata
I piękna uroda
Poszły one, popłynęły
Jak w Wisełce woda
Tam na górze, na dolinie
Gołębie gruchają
Nie użyłam ja niczego
Lata mi mijają.
ROSŁA KALINA
Rosła kalina z liściem szerokiem
Nad modrym gajem rosła potokiem
Drobny deszcz piła, rosę zbierała
W majowym słońcu liście kąpała
W lipcu korale miała czerwone
Z cienkich gałązek włosy splecione
Tak się stroiła, jak dziewczę młode
I jak w lusterko patrzyła w wodę
Wiatr co dnia czesał jej długie włosy
A oczy myła kroplami rosy
U tej kaliny, u tej wierzbiny
Jasio fujarkę kręcił z wierzbiny
I śpiewał sobie dana, oj dana
A głos po rosie leciał co rana
I śpiewał sobie długo, żałośnie
Gdzie nad Krynicą kalina rośnie.
ŚWITANIEM, ZARANIEM
Świtaniem, zaraniem syreny zagrały
Robotniczą nutę traktory podały
Czerwone korale słonkiem malowane
Hej, już nasze poleczka zaorane, zasiane
Kalina, malina słoneczkiem się pali
Nasi gospodarze już żyto zebrali
Kalina, malina listeczki rozwiała
Już nasza gromada pszeniczkę zebrała
Rozlegaj się głosie po polach, po sadach
Oj śpiewa, to śpiewa ta nasza gromada.
ŻNIWA SIĘ SKOŃCZYŁY
Żniwa się skończyły, zborze już sprzątnięto
Dzisiaj wszyscy chłopi obchodzą swe święto
Zebrali się młodzi razem ze starszymi
By się wspólnie cieszyć plonami żniwnymi
Składamy wam plony, matki i ojcowie
My młodzi żniwiarze – córki i synowie
Życzymy wam przy tym, byście długo żyli
Z nami pracowali, równo chleb dzielili
I my również z wami będziemy pracować
By Polskę wolną wzmacniać i budować
By w niej wychowywać dobrego człowieka
Na którego dawno Polska czeka.
GŁĘBOKA STUDZIENKA
Głęboka studzienka, głęboko kopana
A przy niej Kasieńka, jak wymalowana
Stała przy studzience , wodę nabierała
O swoim Jasieńku, kochanku myślała
Gdybym cię Jasieńku w wodzie zobaczył
To bym ja za do wody wskoczyła
Najpierw bym rzuciła ten biały wianeczek
Com sobie uwiła ze samych różyczek
Zanieś go studzienko do Jasieńka mego
Powiedz mu ode mnie, że czekam na niego
DUDNI WODA DUDNI
Dudni woda, dudni w cembrowanej studni
Zakochać się łatwiej, ożenić się trudniej
Zakochać się łatwiej, bo ładna dziewczyna
Ożenić się trudniej, bo pieniędzy nie ma
Szeroki potoczek woda przymuliła
Sama się dziewczyna do mnie przytuliła
Kochaj mnie dziewczyno, a nie bój się zdrady
Pilnuj swego serca, a nie cudzej rady
Bo ten, kto mnie nie zna, może ci źle radzi
Ten zaś, kto cię kocha, ten ciebie nie zdradzi.
Materiał przygotował Klub Poszukiwaczy LOGOS z Długołęki