Gmina Długołęka
2007-11-25

 


Wywiad z ks. Czesławem Turowiczem – proboszczem w parafii w Januszkowicach


*Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!                  
Na wieki wieków. Amen. Siadajcie. Co chcecie wiedzieć?
*Jak długo ks. pracuje w naszej parafii?
34 lata.
*Jak wyglądała parafia, kiedy ks. ją przejmował?
Była w stanie opłakanym i z zewnątrz i w wewnątrz. Aż 6 lat czekaliśmy zezwolenie, aby można było wybudować plebanię. Razem z parafianami wzięliśmy się za odnowienie kościoła. Wieża i kościół otrzymały nowe tynki i wstawione zostały nowe okna. Wewnątrz drewniany sufit pomalowany wapnem, został oczyszczony przez rodziców dzieci, które wtedy szły do I Komunii Św. Następnie sufit i balkony otrzymały mazer drzewopodobny. Została położona posadzka, przebudowana zakrystia. Wcześniej była wysoka jak kościół. Przecięliśmy ją na połowę. U góry była salka katechetyczna, u dołu zakrystia.
*A jak w ogóle doszło do remontu? Dzięki komu był rozpoczęty? Kto wyszedł z inicjatywą?
W 1976 r. odwiedził nas biskup Rybak. Zapytał parafian na mszy, którą odprawiał, czy pomogą księdzu wybudować plebanię, a ludzie krzyknęli: „Pomożemy!” I tak się zaczęło. W 78 r. zaczęliśmy kopać fundamenty, a w 80 dzień przed wigilią ksiądz wprowadził się na plebanię.
*A gdzie ks. wcześniej mieszkał?
Na samym początku mieszkałem u proboszcza w Łozinie. Później w Dobroszowie u państwa Świątków. Od 74 do 80 roku. Pan Świątek, u którego ks. mieszkał był gospodarzem o wyjątkowych zdolnościach manualnych i urządził w kościele ruchomą szopkę. Nożykiem strugał drewniane cegły, z których zrobił makietę kościoła. Do tej pory wystawiana jest na każde Boże Narodzenie. Później zrobił też plebanię i procesję, która szła naokoło kościoła. Taka była ruchoma szopka.
*Czy ks. też pomagał w remoncie?
Tak, też robiłem.
*Czy pamięta ks., komu udzielił pierwszego chrztu albo ślubu?
Zaraz sprawdzę w księgach. Pierwszego ślubu udzieliłem w tej parafii 3.08.1974 r. Tadeuszowi Oleksiakowi i Halinie Zawadzkiem. Czyli miesiąc po tym, jak tu przyszedłem (1.07.74). Pierwszy chrzest jaki udzieliłem, to ... Co za zbieg okoliczności. Ochrzciłem Rafała Oleksiaka, tzn. syna Tadeusza i Haliny. Pierwszy pogrzeb był Teofila Mikuśkiewicza 6.07.74 r. Zacząłem od pogrzebów.
*Jak ks. wspomina pracę w naszej szkole?
Bardzo dobrze. Klasy nie były liczne, dzieci były bardzo grzeczne. W szkole w Dobroszowie była bardzo miła atmosfera, sympatycznie układała się współpraca z panią dyrektor. Miło ją wspominam. Fajnie było.
*Lubił ks. pracę w szkole?
Bardzo lubiłem, dlatego że miałem kontakt z dziećmi. Lubiłem z dziećmi trochę pożartować, „powygłupiać się”. Miałem kiedyś, jak mieszkałem u państwa Świątków, kawkę oswojoną. Małą złodziejkę. W czasie lekcji wlatywała do klasy i kradła kredę. A dzieci krzyczały: „To księdza kawka!”
*Czy nie chciałby ks. wrócić do szkoły?
No chciałbym, ale to jest nierealne. Mam wiek emerytalny i nie ma co zajmować miejsca młodym nauczycielom.
*Czy zawsze w kościele był taki ołtarz jak teraz?
Odkąd ja jestem, to tak. Ale kiedyś to był kościół protestancki. Nie było ołtarza, tylko ambona. W czasie nabożeństwa czytali „Biblię”, rozważali i śpiewali pieśni. Z tamtych czasów zachował się krzyż, kropielnica (była niedaleko ambony, więc pewnie używali jej jako chrzcielnicę) i dwa lichtarze. Wszystko resztę rozkradziono. Później w kościele w czasie wojny Ruscy zrobili sobie stajnie. Z wieży kościoła zdjęli dzwon i zamieścili gdzieś na wsi. Dzwonił do roboty. Po wojnie parafianie umieścili go z powrotem na wieży. W 1930 r. za kościołem był piękny staw. Ołtarz został zrobiony przez wiejskiego artystę z Zawoni. On się nazywał Półtorak. A ołtarz ma tytuł „Chrystus zmartwychwstały”.

 

Dziękujemy ks. za rozmowę. Szczęść Boże!

rozmawiały: Aleksandra Nowak i Magdalena Rejak

Januszkowice, 25.10.2007

 

Mali-wielcy detektywi Dobroszów

2007-11-15

Tajemnicze rozmowy z…

 

A jednak to nie takie trudne! Uczennica ze szkoły w Doroszowie – Dagmara Kaniewska uświadomiła nam, że można uczyć się bardzo dobrze, i że to nie musi sprawiać trudności. Bohaterka godziła się ze mną porozmawiać.
P. M. Witam Cię Dagmaro!
D. K. Witam!
P. M. Jesteś bardzo dobrą uczennicą. Jak wytłumaczysz swoją średnią, którą miałaś w zeszłym roku?
D. K. Moja średnia wynikała z całorocznej pracy. Nie były tylko efektem uczenia się w maju czy czerwcu.
P. M. Czy nauka przychodzi Ci łatwo?
D. K. Tak, mało czasu poświęcam na naukę. Ograniczam się do systematycznego odrabiania zadań domowych i nauczeniu się na klasówkę. Staram się jednak nie „wkuwać” wszystko i przez cały czas.
P. M. Możesz nam jednak zdradzić swój sekret i powiedzieć, co robić, by spędzać mało czasu nad książkami i uczyć się tak, jak ty?
D. K. Ja po prostu nie „wkuwam” na pamięć i wystarczy mi, że zrozumiem dany temat, żebym mogła odłożyć książki. To wszystko.
P. M. A czy będąc np. w „zerówce” też byłaś prymusem?
D. K. Myślę, że w „zerówce” moje oceny były porównywalne do innych uczniów w naszej klasie.
P. M. Czy przez to, że świetnie się uczysz, masz w szkole wrogów, np. z zazdrości?
D. K. Tak, jest tak i ja to widzę. Jednak nie chcę ujawniać ich tożsamości. Najbardziej widać to na koniec roku szkolnego, kiedy odbieram świadectwo z wyróżnieniem.
P. M. Jak oceniłabyś siebie w skali 1-10?
D. K. Na 8, ponieważ nie mam samych ocen celujących.
P. M. A co zamierzasz robić w przyszłości?
D. K. Chciałabym zostać prawnikiem, ponieważ bardzo podoba mi się ten zawód.
P. M. W takim razie życzę powodzenia w spełnieniu planów i dziękuję za poświęcony czas. Cześć!

Rozmawiała Paulina Mazur

 


Za: „Gazetka szkolna SP Dobroszów Mali-wielcy detektywi” nr 1

 

2007-11-12

 

 

Wywiad z panią Heleną Szyszką – byłą dyrektorką SP w Dobroszowie
oraz nauczycielką historii

 

*Ile lat uczy Pani w naszej szkole?
Już 37 lat.                                           

*A jak długo była Pani dyrektorką?
Byłam od 1986 do 2005 r., czyli 19 lat.

*Jak zmienił się Dobroszów od tamtego czasu?
Powstało wiele nowych budynków, ludzie byli kiedyś bardziej życzliwi.

*Jak wyglądały Januszkowice?
Chodziliśmy zwiedzać stare budynki, które były smutne. Tamte Januszkowice nie przypominały dzisiejszych, rozbudowanych Januszkowic. Teraz jest wiele nowych domów, ludzi.

*Przez te lata, jaką klasę wspomina Pani najlepiej, która była najlepsza?
Najlepsza była klasa, którą uczyłam zaraz jak tu przyszłam od 1 do 8 klasy. Byłam ich wychowawczynią.

*Jacy byli wtedy uczniowie?
Uczniowie psocili, żartowali, aby byli grzeczniejsi niż dzisiaj. Mieli szacunek dla nauczyciela. Czuli się gospodarzami szkoły, przynosili coś, naprawiali. Jak była jedna piłka w szkole, cieszyli się i grali.

*Jak wyglądała szkoła?
W szkole bardzo pomagali rodzice, którzy mieli duży wkład w szkołę. Pomagali przy malowaniu klas, zakładaniu boiska, sali gimnastycznej. Organizowali zabawy rodzicielskie, z których dochód był ofiarowany szkole na nowe sprzęty, pomocy dydaktyczne i sportowe, środki audiowizualne, komputery.

*Czy chodziła Pani zimą z uczniami nad staw?
Tak, chodziłam. Nawet w pewnych latach uczyłam w-fu. Klasy były podzielone na chłopców i dziewczynki. Ja uczyłam dziewczynki w-fu. Było wspaniale. Organizowaliśmy kuligi.
Czym ujęła Panią nasza szkoła, że nie chciała Pani pracować np. w Oleśnicy?
Ujęli mnie tu udzie swoją serdecznością, szacunkiem do szkoły i nauczycieli. Ponadto z roku na rok stawała się mieszkańcem tych stron. Znałam losy każdej rodziny, ich radości i smutki. Cieszyłam się z uczniów, którzy kontynuowali naukę na wyższych uczelniach. Ponadto lubię wieś, spokojny, taki cichy tryb życia, gdzie uczniowie są inni niż w mieście.

*Czy Pani ile było najwięcej osób w jednej klasie?
Najwięcej to było jak przyszłam tutaj 38 osób.

*Czy uczyła Pani innych przedmiotów prócz historii i w-fu?
Tak, wszystkich. Lecz później zaczęto wymagać specjalistów od danego przedmiotu i zaczęto ich przyjmować. Ja byłam specjalistą od historii.

*Czy lubi Pani swój przedmiot?
Uwielbiam. Historia jest moją pasją. Przekazałam to swojej córce, która skończyła studia na uniwersytecie i uczy historii w szkole średniej w Oleśnicy.

*Czy pamięta Pani swoich uczniów?
Oczywiście, wszystkich pamiętam. Mam zdjęcia, kroniki, albumy, zaproszenia. Szkoła to moje życie.


rozmawiały: Monika Owczarek i Karolina Tutajewicz

Dobroszów, 25.10.2007 r.

© 2007 auch studio