strona główna > żywe krajobrazy > O MOCY WIELKEJ NOCY > o projekcie
Gmina Długołęka
2010-05-26

 

 

 

2010-05-26

Projekt „O Mocy Wielkiej Nocy", czyli Kluby Aktywnych Etnografów” dofinansowywany przez Polsko – Amerykańską Fundację Wolności oraz Polską Fundację Dzieci i Młodzieży  w ramach Programu „Równać szanse” ma charakter badawczy. W jego ramach 6 grup młodzieży (wcielających się w młodych, aktywnych etnografów) za pomocą ankiety przygotowanej wspólnie z opiekunem merytorycznym (etnologiem, dr Grzegorzem Dąbrowskim z Uniwersytetu Wrocławskiego) diagnozowało tradycyjne i współczesne formy świętowania Wielkiej Nocy kultywowane przez mieszkańców gminy. Następnie, po analizie, powstała sceniczna rekonstrukcja obrzędów prezentowana podczas festynu „U Progu Wielkiej Nocy” oraz cyfrowe opracowanie zebranych informacji, które zostanie zamieszczone na serwisie internetowym. Celem projektu „O Mocy Wielkiej Nocy, czyli Kluby Aktywnych Etnografów” jest budowanie i umacnianie więzi międzypokoleniowej, wzmacnianie poczucia tożsamości lokalnej i doskonalenie umiejętności współpracy w grupie. Działania projektowe mają zwrócić uwagę młodzieży na możliwość współdziałania z lokalnym środowiskiem i płynące z niego korzyści. Analiza zebranych informacji pozwoli określić, w jakim stopniu przetrwały dawne tradycje i obrzędy Wielkanocne przywiezione przez mieszkańców Gminy Długołęka  z różnych stron Polski i jak wygląda współcześnie sposób świętowania Wielkiej Nocy.
2010-05-26

 

 

 

 

 

 

"O MOCY WIELKIEJ NOCY"

 

 

Grzegorz Dąbrowski

2010-05-26

 

O MOCY WIELKIEJ NOCY

 

 

Szukania sensu, w zasadzie wskazówek mówiących o MOCY WIELKIEJ NOCY, podjęła się w pierwszych miesiącach tego roku młodzież z gminy Długołęka (w ramach projektu organizowanego i pilotowanego przez GOK w Długołęce). Ci ambitni młodzi ludzie, jako członkowie klubu Aktywnych Etnografów, pod okiem swoich opiekunów wyruszyli na badania terenowe, podczas których przeprowadzili ponad trzydzieści wywiadów etnograficznych z ludźmi, którzy z racji wieku pamięcią swą mogli cofnąć się  do lat 50-tych, 40-tych, a nawet 30-tych XX wieku.    
       Uzyskane w ten sposób informacje pozwoliły na niniejsze opracowanie, w którym koncentrujemy się głównie na tym, co świadczy o wspomnianej wcześniej MOCY WIELKIEJ NOCY. Interesowały nas głównie tzw. tradycje ludowe, które koegzystowały na swój sposób z obrzędami kościelnymi.  

2010-05-26

 

 

TRADYCJA

 

 

Pytając o tradycje wielkanocne Aktywni Etnografowie mieli okazję spotkać się z ogólnymi uwagami swoich rozmówców na temat tradycji. Niektóre z nich, ze względu na ich mądrość, trafność, wymowność, przedstawiamy. Zatem tradycja wydaje się być czymś świętym, oczywistym, przekazanym z dawien dawna przez przodków i nie trzeba z nią dyskutować, tylko wykonywać różne gesty, powtarzać rytuały. O tym, co, jak i kiedy czynić, właśnie tradycja informuje, bo:

 

To już taka tradycja jest. Opłatkiem się dzielisz, nie?
Jezus jak się narodził, tak na zmartwychwstanie dzieli się jajkiem.


Tradycja to jednak nie tylko drogowskaz, ale nierzadko obowiązek do spełnienia, wyższa konieczność, o czym wymownie może świadczyć wypowiedź o tym, jaką to ofiarę w imię tej tradycji mogły ponosić panny w ramach zwyczajów dyngusowych:

 

bo jak nie oblali to nie miała powodzenia u chłopaków. Ale ile później dziewuchy chorowały. Bo jak była taka zlana i od razu się nie przebrała, no, ale to wszystko jest tradycja.

 

Nie brakło przy okazji uwag o tym, że:

 

Teraz jak tak patrzę to te wszystkie tradycje zanikają [...] Teraz to tylko komputer, telewizja. 

 

albo:

W tej chwili dzieci już nie interesują się wieloma obrzędami. Szkoda…, bo to ładne było.

 

Jak wiadomo znaleźli się jednak tacy, którzy zdają się przeczyć powyższej uwadze. Ciekawe na ile, gdy doczekają się swoich dzieci, wnuków, nasi Aktywni Etnografowie – wszakże to oni postanowili poznać tradycje swych przodków – będą mogli powiedzieć w swoim imieniu np. tak jak jeden z ich rozmówców?:

 

Trzymam się tej starej tradycji, [...] mnie z tym dobrze.

 

Słowa te o tyle są ważne, o ile w związku z wielkanocnymi tradycjami wiązało się m.in. również wiele wyrzeczeń.

2010-05-26

 

OSTATKI 

 

 

 

Na MOC WIELKIEJ NOCY niewątpliwie wpływ miał już Wielki Post, który następował po okresie karnawału, zakończenie którego akcentowały Zapusty czy Ostatki, kiedy to po raz ostatni przed Wielkanocą jedzono do syta i nierzadko bawiono się do upadłego: 

 

było wesoło, były zabawy, bawiliśmy się nawet przy organkach jak nie było muzyki. Wspólnie ze starszymi, nie było tak, że się wyróżniali młodzież osobno i starsi. Razem. Śpiewali, tańczyli.

 

jeden z naszych rozmówców zaznaczył nawet, że ludzie na Ostatki

 

nie tańcowali tylko hulali, tak się mówiło, hulali. Trzeba było wyhulać się w ostatki, żeby się konopia i len urodziły, […] bo len i konopie to były ważne rośliny i przędza i olej z tego były.

2010-05-26

 

POST

 

 

Czas Wielkiego Postu rozpoczynał się w Środę Popielcową. Tego dnia ksiądz w kościele posypywał głowy wiernych pochodzącym z zeszłorocznych Palm Wielkanocnych popiołem. Odtąd trzeba było wyrzekać się wielu przyjemności i uciech, tak duszy, jak i ciała. Nie można było tańczyć, organizować zabaw i potańcówek, należało zachować wstrzemięźliwość kulinarną. Wyjątkiem był dzień św. Józefa, gdyż, jak mawiano:

 

Józef nie przyjmuje postu.

 

Dlatego też w dzień św. Józefa nie trzeba było zachowywać postu. Tego dnia można było nawet udzielać ślubów.

       Poza tym jednym odstępstwem poszczono, co uzasadniano np. w ten sposób:

 

Na pamiątkę tego, że Pan Jezus przez 40 dni nie jadł na pustyni i był kuszony przez diabła. Ludzie pościli, bo tak długo się do niego przygotowywali, żeby uczcić Zmartwychwstanie.

 

W ramach tych przygotowań przede wszystkim należało praktykować wegetarianizm – nie jadło się potraw mięsnych. Według wspomnień naszych rozmówców na czas Wielkiego Postu odstawiano na bok patelnie a garnki czyszczono tak, aby nie pozostał w nich ani ślad tłuszczu zwierzęcego. Tego bowiem nie wolno było używać. W to miejsce wykorzystywano tłoczone we własnym zakresie oleje roślinne, między innymi z konopi, rzepaku czy siemienia lnianego.

        Postawy wstrzemięźliwości obejmowały niemalże wszystkich bez względu na wiek.    

 

Nie było tak jak dzisiaj, że dziecko tam zjadło to czy tamto. Nawet mleka nie dali!
Tylko herbata albo kawa i taki chleb czarny.

 

A im bliżej Wielkanocy, tym surowsze zalecenia, o czym może świadczyć zanotowane przez naszych etnografów takie oto wspomnienie:

 

Od Wielkiego Czwartku do Pierwszego Dnia Świąt piliśmy tylko wodę. Nie wolno było nic jeść. Tylko dzieci dostawały po kawałku chleba suchego.

 

Przestrzeganie Postu w jego ostatniej fazie mogło się również wiązać z wieloma pokusami. W wielu domach to już w Wielką Sobotę gospodyni, często z pomocą córek, przygotowywała Stół Wielkanocny łącznie z mającymi znaleźć się na nim potrawami.

 

Ten stół [...] czekał do świąt, nie wolno było z niego jeść nic.

 

Pokusą mogło być też znajdujące się w wędzarni mięso. Święta bowiem były okazją do świniobicia, które bardzo często miało miejsce w ostatnim tygodniu Postu, przy czym należało się z tym uporać do Wielkiego Czwartku włącznie. Także i w tym przypadku z dawna oczekiwanych rarytasów kosztować można było dopiero w Pierwszy Dzień Świąt Wielkanocnych. Niektórzy wspominali, że jako dzieci czekali do Rezurekcji, by zaraz po niej sięgnąć po kawałek kiełbasy z wędzarni. Byli i tacy, co przestawiali zegarki, aby moment ten nastąpił szybciej.
        W trakcie badań nasi Aktywni Etnografowie zanotowali bardzo istotną z punktu widzenia MOCY WIELKIEJ NOCY opowieść o tym jak to wymęczona postną wstrzemięźliwością młoda dziewczyna nie wytrzymała i zjadła kawałek mięsa przed Pierwszym Dniem Świąt. W domu nie przyznała się do tego. Wyznała natomiast księdzu podczas spowiedzi swoją słabość w zamian za co otrzymała taką oto pokutę, by podczas Świąt Wielkiej Nocy jeść wyłącznie podpiekane na płycie kuchennej ziemniaki. Domownicy od razu zorientowali się, o co chodzi. Dziewczyna natomiast za swój czyn musiała pościć także w czasie świąt. Zapamiętała swój wybryk na całe życie. Dziś twierdzi, że:

 

Może to było okrutne z punktu dzisiejszego widzenia, ale z drugiej strony to [Post] wyrabiało jakiś charakter, samozaparcie, silną wolę.  

 

Inni nasi rozmówcy przyznali z kolei, że owo wielkopostne praktykowanie wstrzemięźliwości sprawiało, iż:

 

Byli my tacy zdrowi, że nikt nie chorował.

2010-05-26

 

WIELKA CISZA      

 

 

Bardzo istotnym aspektem Postu, dużo mówiącym o sensie MOCY WIELKIEJ NOCY było dbanie o ciszę, zwłaszcza w Wielkim Tygodniu, a już na pewno od Wielkiego Piątku do Rezurekcji w Pierwszy Dzień Świąt.

 

W poście to nawet klamkę owijano w szmaty, żeby się nie tłuc, żeby po cichu wejść do domu.

 

Natomiast w Wielki Piątek nie wolno było hałasować, przez co np. nie rąbano drewna, nie stukano młotkiem. Jeśli wykonywano jakieś prace, to również po cichu.

 

Bo Pan Jezus umarł. Ma być taka cisza i spokój, tak jakby była żałoba.

2010-05-26

 

ODNAWIANIE ŚWIATA

 

 

Uszanowanie ciszy nie oznaczało jednak nic nie robienia. Finalny okres Postu był m.in. także czasem porządków w domu i zagrodzie, które po prostu trzeba było odświeżyć, okrasić, upiększyć – Odnowić.  
        Jak podkreślali nasi informatorzy, Wielkanocne sprzątanie rozpoczynano już przed Niedzielą Palmową. Na ten dzień powinien już być porządek.
        Jednak apogeum Odnawiania Świata nastawało nieco później. Wielu gospodarzy już w Wielki Piątek ustawiało w rzędzie drzewka jodły koło domu. Tego dnia również zaczynano przygotowywać stroiki, kwiaty, pająki, wycinane z papieru firanki, papierowe łańcuchy etc., którymi w Wielką Sobotę należało przystroić mieszkanie.
        Najważniejszym elementem było jednak odmalowanie wnętrz, niekiedy domów, jednak obowiązkowo pieców i kominów. Przeważnie wykorzystywano w tym celu wapno białe i zabarwiane na kolor niebieski, który z jednej strony mógłby symbolizować błękit nieba, z drugiej chodziło o praktyczne walory. Na takim kolorze mniej było widać brud, więc był on praktyczny. Często też dbano o zasadę, wedle której wnętrze chałupy odmalowywano na niebieskio, zaś na zewnątrz dominował kolor biały.   
      Aby spotęgować tę atmosferę odświeżenia wysypywano również świeży piasek na drogach prowadzących do domu. Piaskiem wysypywano też podłogę w izbie. Z piasku czasami usypywano różne wzory na podwórku.
      Wykonanie wszystkich tych czynności niejednej osobie pozwoliło stwierdzić: 

 

O jak było pięknie.

 

2010-05-26

 

ZMARTWYCHWSTANIE

 

 

Moment ten obwieszczało brzmienie rezurekcyjnych dzwonów. Był to długo wyczekiwany dźwięk – niczym zwiastun życia. Do praktyk wielkanocnych należało przy tej okazji także celowe czynienie hałasu, podobnie jak to jest praktykowane w związku z witaniem Nowego Roku. Działo się tak np. w kościele, w trakcie rezurekcyjnej mszy świętej, kiedy to strażnicy Bożego Grobu wraz z Alleluja padali w zbrojach na podłogę:

 

Z całym tym swoim uzbrojeniem z hukiem, z tym całym przebieraniem w te piękne stroje,
padali na ziemię i to był taki huk w kościele

           
A i po nabożeństwie celowy hałas zdawał się pożądany: 

 

W Rezurekcję, gdy słonko wschodziło, to wtedy strzelali niesamowicie,
a procesja wychodziła z kościoła
.

2010-05-26

 

NARODZINY ŻYCIA

 

 

Wielu naszych rozmówców, kiedy zostało zapytanych o najważniejsze wspomnienie, o najważniejszy moment świąt Wielkiej Nocy, odpowiadało, że była to Rezurekcja. 

 

Największą radość mi sprawia, dzwony jak uderzą, zaśpiewają, a jeszcze jak orkiestra gra, to wielka, wielka radość. [...] Ja jak idę na rezurekcję to raz do roku czuję wielki kościół, tak jakby odnowiła się ziemia.

 

Nasi informatorzy zauważali zatem zbieg wydarzeń, tzn. Czasu Wielkiej Nocy i odnowienia się życia na ziemi, nastania wiosny, o czym może poświadczyć inna jeszcze wypowiedź, w której wspominana jest droga na Rezurekcję:

 

Jak się jechało, to te skowronki tak ślicznie śpiewały.
Słonko świeciło [...] Mówili, że wiosnę zwiastował skowronek.
Bo to się wszystko łączy! I wiosna. Wiosna nadchodzi i większa radość.

2010-05-26

 

 WIELKANOCNE ŚNIADANIE


 
Po długim Poście, po uroczystej Rezurekcji, po biciu dzwonów, strzelaniu czy śpiewie skowronka, gdy już „odnowiła się ziemia”, przychodził czas na Wielkanocne śniadanie, które:

 

Było bardzo oczekiwane, bo było naprawdę na głodny żołądek.

 

Najważniejszym rytuałem inicjującym to świąteczne śniadanie było i jest dzielenie się jajkiem, czemu zawsze przewodniczyła głowa rodziny, najczęściej ojciec lub matka. Potem zwykle spożywano po kawałku tych pokarmów, które były święcone w Wielką Sobotę. W zależności od tego, skąd przybyli w okolicę Długołęki nasi rozmówcy, niezbędnym elementem świątecznego śniadania musiał być żur (z reguły wrzucano do niego święconkę) gotowany na mięsie czy biały barszcz. Pojawiać się też mógł rosół z wołowiny. 
        Generalnie w wielu domach

 

Jadło się [...] tylko to, co w koszyku było poświecone

 

Niezbędnym elementem były też placki drożdżowe, kołacze oraz mazurki, przy czym na pierwszym miejscu zdecydowanie funkcjonowały wypieki drożdżowe. 

2010-05-26

 

MOC RODZINY

 

 

Pierwszy Dzień Świąt Wielkiej Nocy zdecydowanie uchodził za ten, który należał się rodzinie. To w najbliższym gronie krewnych i powinowatych należało go spędzić. O tym zaświadczali wszyscy nasi rozmówcy.

W pierwszy dzień świąt tato nie pozwalał nam, żebyśmy szli do koleżanek, czy kolegów – to było bardzo, bardzo ważne i wielkie święto – musieliśmy siedzieć wszyscy, rodzinnie w domu.

Pewną sankcją za nieuszanowanie tego zwyczaju mogło być to, że

 

jak w pierwszy dzień świąt będziesz gdzieś chodził to dostaniesz wrzodów.

 

W efekcie

 

Dopiero w drugi dzień świąt się ludzie zapraszali,
ciotki przychodziły, odwiedzali się nawzajem
.

2010-05-26


COŚ NOWEGO

 

 

Aby radość Zmartwychwstania, narodzin życia, odnowienia świata spotęgować – jakby mało było jeszcze tych pozytywnych elementów wynikających z nastania czasu Świąt – obdarowywano się również prezentami, choć należy to raczej pojmować jako dbałość o to, by każdy z rodziny założył na siebie w Pierwszy Dzień Świąt Wielkiej Nocy coś nowego. Dlatego też dorośli dzieciom i sobie nawzajem wręczali przygotowane specjalnie na ten dzień elementy garderoby, który szczególnie cieszył dziewczęta i kobiety. Te bowiem szczególnie podkreślały ten element tradycji wielkanocnej. Dla wielu był on najbardziej wyczekiwany:

 

Najbardziej czekałam na święta bo zawsze miałam coś nowego, albo buciki, albo sukienka, albo bluzeczka, zawsze było coś nowego, nigdy nie było świąt, żeby rodzice nie sprawili, no to była już radość wielka. Spotykaliśmy się z dziewczynami i mówiliśmy co kto ma nowego

 

Warto tu dodać pewną informację dotyczącą przesądu przywiezionego z Lubelszczyzny. Otóż pierwszego dnia Świąt Wielkanocnych nie zalecano przeglądania się dziewczętom w lustrze, bo groziło to utratą urody. Ale jak tu się nie przejrzeć w tym lustrze i nie zobaczyć jak leży sukienka, bluzka?! Na szczęście z reguły to już w Wielką Sobotę otrzymywano owo coś nowego. 

2010-05-26

 

CO DO TEGO NIE MA WĄTPLIWOŚCI: TRZEBA SIĘ OBLEWAĆ

 

 

Tak jak po Rezurekcji w Pierwszy Dzień Świąt istniała konieczność czynienia hałasu, tak w Drugi Dzień Świąt Wielkanocnych musowo był lać wodę. Nie tylko na ludzi.

 

A w drugi dzień Świąt to się wstawało rano i się święciło pola. Brało się święconą wodę i się leciało. Pokropiło się pole tu, pole tam. Gdzie co, kto miał pole. Chroniło, od pierunów, huraganów od gradów to chroniło.
 

A potem zaczynał się Lejek, jak wielu z naszych rozmówców nazywało Śmigusa Dyngusa. Polewano wodą głównie dziewczyny. Jakie to było oblewanie:

 

To jest po prostu nie do opowiedzenia.

 

Dziewczęta, przede wszystkim panny, wyciągano z domu i oblewano. Niekiedy wodą z wiader. Bywało, że wrzucano je do jakiejś wanny czy do stawu albo zaciągano pod studnię i tam ją oblewano. W niejednym przypadku sucha nitka na jednej czy drugiej nie została.        
        Dziewczyny mogły wykupić się od oblania w zamian za pisanki, ale to była tylko teoria. W praktyce chciały być oblane, bo to świadczyło o ich powodzeniu, wróżyło zamążpójście w ciągu roku.

 

Ale zdarzało się tak, że były panny, których nikt nie polał i o tym mówiła cała wieś.
 
Wiele dziewcząt miało wręcz do tego czy innego kawalera pretensje o to, że ich nie oblał, bo to świadczyło o tym

 

Że ich nie uważa.

 

W świetle tych informacji nikogo nie powinno dziwić to, że sens oblewania się wodą, a może nawet całych Świąt Wielkiej Nocy, był mniej więcej taki: 

Dziewczyny robiły pisanki, już w wielki piątek. To była artystyczna praca. [...]  Tą najpiękniejszą pisankę dziewczyna ofiarowywała chłopakowi, którego lubiła, z którym się przyjaźniła. On był z tego bardzo dumny, bo dostał pisankę. Ale za to on ją w wielki poniedziałek tak zlał do suchej nitki, bo to był objaw sympatii do niej. Bo ten chłopak, który dostał pisankę to miał obowiązek  mocno zlać wodą dziewczynę.

2010-05-26


NIE TYLKO NA MOKRO

 

 

Spośród zwyczajów drugiego dnia Świąt Wielkiej Nocy warto wspomnieć i o tym, że tego dnia rodzice chrzestni powinni zadbać o swoich chrześniaków i przynieść im zawinięte w serwetkę m.in.:

Kawałek ciasta, jajko święcone, słodycze i parę groszy.

 

Także i na to czekało się z radością.

2010-05-26

 

WIELKANOCNE SYMBOLE

 

 

Bez nich trudne byłoby pojęcie sensu Świąt Wielkiej Nocy. Między innymi bez Palmy, Jajka, ale także Wody i Ognia. O ile każde z nich spełniało nieco inne funkcje, o tyle rytuały i gesty z ich zastosowaniem składały się na jedną całość.

 

Bez nich święta po prostu nie miałyby MOCY.

2010-05-26

 

 

CYKL ŻYCIA I ŚMIERCI

 

 

Palma Wielkanocna najlepiej cykl ten charakteryzuje. Zresztą takie jest jej przeznaczenie. Zgodnie z tradycją, Wielkanocne Palmy przygotowywano na tydzień przed Wielkanocą. W Niedzielę Palmową ksiądz święcił je w kościele. Nasi rozmówcy, w zależności od tego, skąd przyjechali po wojnie w okolice Długołęki, wspominali Palmy duże, jak np. w rzeszowskim, gdzie dochodziły one do trzech metrów wysokości – w szkielet z patyków wplatało się suszone kwiaty. Nie mniejsze były w krakowskiem. Natomiast przybysze z kieleckiego opisywali je jako bukiety zrobione z brzozowych bazi, traw, kwiatów, przystrojone kolorowymi papierkami czy wstążkami. Były one mniejsze od Palm współcześnie funkcjonujących w okolicach Długołęki. 
      Każdy element, z którego wykonywało się Wielkanocną Palmę miał znaczenie. Oto przykład przygotowywania Palmy według tradycji przywiezionej spod Lwowa:

Daje się tyrkiczkę, liście ma podobne do liści klonu a kwiaty podobne do liści konwalii, potem krzyżowatnik (od nazwy krzyża, na którym ukrzyżowano Pana Jezusa, to nie to drzewo, ale nazwa na pamiątkę), łozinkę (bazie z wierzby), wierzbę płaczącą, leszczynę i trościnę (trawa na stawach).
       

 Trościnkę zbierało się wcześniej jak zaczynała kwitnąć, zawijało się w papier, żeby nie straciła koloru a trzcina to na pamiątkę jak bili ciało Pana Jezusa

 

Istniał zwyczaj bicia się Palmami zaraz po wyjściu z kościoła, co miało między innymi dać zdrowie okładanej osobie i chronić ją od wszelkiego zła, np. od uroków. Przy tej okazji mówiono:

 

Palma bije, nie zabije, za sześć noc Wielkanoc.

 

Po przyjściu do domu, poświęconą Palmę zatykano z reguły za świętym obrazem albo za krokwią. MOC tej palmy miała odstraszać złe duchy, huragany, burze, pioruny, zachować od głodu i wielu innych nieszczęść. Bywało, że w przypadkach silnych nawałnic Palmę stawiano w oknie, modlono się z nią w intencji odżegnania nieszczęścia. 
        Istniały również zwyczaje zjadania kotków z Palmy, co miało właściwości lecznicze, między innymi było to dobre antidotum na chore gardło.
        Niektórzy gospodarze kwiaty z Palmy gotowali, by dać je krowie po ocieleniu, żeby ta była zdrowa. Palmą uderzano też każdą krowę, którą po raz pierwszy wypuszczano na wiosenny wypas. Miało to zapobiegać ukąszeniom żmii.
       Palma pomagała również gospodyniom m.in. w robieniu świątecznych wypieków: 

 

Gdy w Wielki Piątek mama piekła ciasta na święta to brała tę palmę i paliła ją w piecu, mówiąc, żeby się pieczone ciasto udało.

 

Palmy Wielkanocnej nie wolno było wyrzucić czy zniszczyć. Można ją było albo dać zwierzętom do zjedzenia, albo spalić. Większość Palm oddawano księdzu do spalenia przed rozpoczęciem Postu. Popiół służył potem do posypywania głów popiołem. Tym sposobem Palma symbolizująca narodziny życia przypomina również o nieuchronności śmierci, która dla chrześcijan jest jednak tylko etapem przejściowym i koniecznym do rozpoczęcia nowego życia.

2010-05-26

 

JAJKO

 

 

Mniej więcej w czasie Świąt Wielkanocnych budzi się do życia przyroda. Wtedy też i kury zaczynają znosić jajka, co w pewnym sensie może mieć wpływ na to, że Jajko jest jednym z ważniejszych wielkanocnych symboli. Jest ono niczym życie w zalążku. Bez Jajka trudno wyobrazić sobie te święta.
       Różne pokarmy wymieniali nasi rozmówcy spośród tych, które zanoszono do kościoła, by poświęcić je w Wielką Sobotę. Były tam masła, kiełbasy, szynki, przyprawy (głównie sól i pieprz), chrzan, ciasta, chleb. Jednego jednak zabraknąć nie mogło. Właśnie Jajka (bardzo często wkładano ich tam po kilka, z reguły była to liczba nieparzysta). Ono było najważniejsze, jak zgodnie potwierdzali ludzie, z którymi rozmawiali Aktywni Etnografowie, którzy usłyszeli m.in., że: 

 

Jajko symbolizuje wyjście Pana Jezusa z zamkniętego grobu.

 

Wielkanocne jaja zdobiono. Niektórzy robili to już w Wielką Środę, inni w kolejne dni Wielkiego Tygodnia. Zajmowały się tym kobiety, które przeważnie upiększały jajka w większej grupie (np. matka z córkami).   
         Najpopularniejszym sposobem było gotowanie jaj w łupach cebuli, dzięki czemu barwiły się na kolor zbliżony do czerwonego. Aby uzyskać kolor czarny gotowano je w korze dębiny, żółty dawała kora olchy, zielony – młode zboża. To jednak nie wszystko. Tak zafarbowane jaja dodatkowo zdobiono poprzez wyskrobywanie wzorów, najczęściej roślinnych i geometrycznych. Ale stosowano też inną technikę, która polegała na tym, że najpierw nanoszono na Jajko wzór wykorzystując w tym celu podgrzany wosk (niektórzy mieli specjalne narzędzie, inni robili to słomką albo igłą), a dopiero potem barwiono. W każdym przypadku zdobienia musiały być bardzo starannie wykonane. Innym sposobem upiększania Wielkanocnego Jaja było oklejanie go bibułą, w której wycinano niekiedy wzory. 
        Jak wiemy, Jajkiem dzielono się przed rozpoczęciem Wielkanocnego Śniadania. Ważnym było, aby skorupek z poświęconych jaj nie wyrzucać ani nawet nie dawać kurom do zjedzenia. Przeważnie dawano je na pole w rajki pod ziemniaki, żeby zabezpieczyć je od chorób i zarazy. Niektórzy wkładali je nawet pod kwiatki w ogródku. I niech o MOCY tego zabiegu świadczy następująca wypowiedź:

 

Takie piękne białe kwiatuszki wyrosły, że coś pięknego… z tych święconych okruszek.    

  
Wielkanocne Jajka wykorzystywano także w zabawach, czego jednak nie należałoby traktować w kategoriach zabawy, a raczej wróżby, kto silniejszy, komu bardziej będzie się powodzić itd. W takich „zabawach” uczestniczyli głównie chłopcy i mężczyźni. Puszczano na przykład Jajko pochyłym korytkiem, które jeśli po stoczeniu się wciąż było całe, pozwalało jego właścicielowi na dalszy udział w grze. Im więcej przeciwników pokonał, tym lepiej. Mężczyźni mieli swoje sposoby na to, aby jednym Jajkiem stłuc jak najwięcej jaj przeciwnika:

 

tylko sobie znanym sposobem sprawdzali, które są najtwardsze. Okrągły koniec jajka nazywał się baba a ten szpiczasty chłop, sprytny chłop, który przygotował twarde jajka, podczas ciupciania się jajkami potrafił jednym swoim zbić i 30 jajek przeciwników. Twardość sprawdzali „kakaniem” tymi jajkami o swoje zęby.

 

      Jajko mogło być też wyrazem sympatii. Jajkami bowiem obdarowywali się panny i kawalerowie, którzy „mieli się ku sobie”. Bywało, że musieli to czynić w tajemnicy przed innymi. Przeważnie to panna wręczała zdobione Jajko kawalerowi.
        Jajka również wręczali chrzestni w prezencie dla chrześniaków, co miało miejsce drugiego dnia świąt. Z reguły było ich kilka.  
   

2010-05-26

 

WODA I OGIEŃ

 

 

Nie sposób wspomnieć o wszystkich zwyczajach i symbolach Wielkanocnych. Nie można jednak pominąć równie ważnych w kontekście MOCY WIELKIEJ NOCY, jakimi są Woda i Ogień. Wodą oblewano się nawzajem, ale święcono nią także pola oraz obejścia. Była to Woda święcona w kościele w Wielką Sobotę. Tego dnia święcono również Ogień. Dawniej, gdy powszechne w domach były piece, należało je w Wielki Piątek albo w Wielką Sobotę wygasić. Rozpalano je na nowo, na rok do następnej Wielkanocy, za pomocą poświęconego Ognia przyniesionego z kościoła.

2010-05-26

 

PODSUMOWANIE

 

 

Najkrócej rzecz ujmując, sens MOCY WIELKIEJ NOCY leży w odradzaniu się przyrody na wiosnę, w odradzaniu się życia na Ziemi. To także czas Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. O tym jak bardzo jest to czas ważny świadczyć mogą różne zachowania, których celem jest odpowiednie przygotowanie się na ten moment. Poszczenie związane z wieloma wyrzeczeniami, sprzątanie i odświeżanie domostw oraz obejść, święcenie Palm, Jaj i pokarmów, święcenie Wody i Ognia, przygotowywanie odświętnego jedzenia, mięsa i wypieków, zadbanie o to, by każdy miał na sobie coś nowego w Pierwszy Dzień Świąt, to wszystko jest podkreśleniem nadejścia Nowego Czasu. To podczas tych świąt kończy się niejako czas zimy i śmierci a zaczyna czas Życia. Żeby to podkreślić, owo Zmartwychwstanie, należy narobić wielkiego hałasu, pobawić się, najeść do syta, zadbać o to co ważne, czyli m.in.: rodzinę – Pierwszy Dzień Świąt dla najbliższej rodziny, Drugi dzień dla dalszej, ale i dla rodziny pojmowanej w sensie duchowym, czego wyrazem może być dawanie prezentów chrześniakom; o uprawy – kropienie pól święconą Wodą. Należy też zadbać o to co jest potencjalnym gwarantem ciągłości ludzkiego życia, czyli o to, by tworzyły się nowe pary, i aby im się powodziło. Pomagać ma w tym zapładniająca moc Wody, którą kawalerowie oblewają panny podczas Dyngusa (Lejka) jak również Jaj wręczanych wybrańcom przez panny.
        Mówiąc o MOCY WIELKIEJ NOCY wypadałoby wspomnieć i tym, że okres przygotowywania się do Świąt spełniał olbrzymią funkcję wychowawczą. Czas ten sprzyjał nauce wstrzemięźliwości, kształtowaniu charakteru poprzez nabywanie umiejętności czekania. To niewątpliwie wielka wartość – umiejętność przygotowanie się na nadejście tego, co w pełnym sensie tego słowa Święte, ukryte w rytuałach i symbolach Świąt Wielkiej Nocy.

 

2010-05-26

 

O BADANIACH

 

 

Przede wszystkim po raz kolejny wypada pochwalić młodzież działającą pod egidą Aktywnych Etnografów oraz ich Opiekunów. Słowa uznania należą się dla Organizatora tego przedsięwzięcia, gdyż jest to ważne działanie w związku z zachowywaniem tradycji oraz przekazywania jej elementów następnym pokoleniom. Bez tradycji, jej znajomości, ludzie byliby bardzo ubodzy. Nie mieliby drogowskazu, kręgosłupa, dzięki któremu wiedzą jak żyć, jak wychować swoje dzieci i zadbać o swoją oraz ich przyszłość. Nie bez powodu w wielu miejscach współczesnego Świata, we współczesnej Europie, kładzie się duży nacisk na to, aby świadomość własnej tradycji, przeważnie w jej lokalnych odmianach krzewić, gdyż jest to jeden z ważniejszych wyznaczników tożsamości. To ona mówi nam o tym, kim jesteśmy. 
        Dlatego też badania te były ważne. I trzeba podkreślić, że odbywały się one w terenie, który pod względem etnograficznym nie jest zbyt łatwy do ogarnięcia. Napłynęła tu bowiem ludność z wielu stron: m.in. z Kielecczyzny, z Krakowskiego, Rzeszowskiego, spod Lwowa, czasem z Wileńszczyzny. W granicach administracyjnych dzisiejszych Długołęki, Rakowa, Bykowa, Bielawy, Mirkowa i Pasikurowic osiedlili się ludzie zarówno z tzw. Polski Centralnej, jak i z tzw. Kresów. Przywieźli ze sobą rozmaite tradycje, często odmienne, co znalazło swój wyraz w przeprowadzonych przez Aktywnych Etnografów wywiadach. Tu się one spotkały. Stąd np. różne metody zdobienia jaj. Rzecz jasna tych odmienności zanotowaliśmyo wiele więcej; dawnych zwyczajów czy po prostu różnorodnych ludzkich wspomnień wynikających z wychowania się w różnych warunkach kulturowych. To wszystko znajduje się w archiwum GOK w Długołęce i jest możliwe do wglądu na stronie internetowej tejże instytucji. Przy tej okazji raz jeszcze należy podkreślić, że materiał zebrany przez młodych etnografów pod wieloma względami jest bardzo wartościowy, już to ze względu na specyfikę terenu, a już z uwagi na to, że uczestnicząca w tym projekcie młodzież z reguły rzetelnie podeszła do sprawy.
        W niniejszym opracowaniu przedstawiliśmy w miarę jednolity obraz tego, co znalazło się w materiale zebranym podczas prowadzenia wywiadów etnograficznych. Z jednej strony podyktowane to było koniecznością w miarę zwięzłego opracowania, z drugiej, w dużym stopniu chodziło nam o uwypuklenie tego, co wiąże się z MOCĄ WIELKIEJ NOCY i co wciąż jest treścią na tych terenach.   


        
Opracował
Grzegorz Dąbrowski

 

 

© 2007 auch studio